Moja przygoda z hamakiem do ćwiczeń zaczęła się stosunkowo niedawno, bo jakoś w grudniu. Myślałam sobie wtedy, że zobaczę tylko raz na czym to polega, żeby wiedzieć, ale nie przypuszczałam, że zostanę. Podobno z hamakami jest tak, że po pierwszych zajęciach, albo stwierdzisz, że to nie dla ciebie i nie dajesz rady, albo się w nich zakochujesz. U mnie to była mieszanka tych dwóch odczuć. Z jednej strony zdawałam sobie sprawę z tego, że z moim strachem może być ciężko. Ba! Byłam przerażona tym co będę musiała w przyszłości robić. Z kolei z drugiej strony tak mi się te ćwiczenia spodobały, że nie opuściłam ani jednego spotkania. Dzisiaj była chyba ósma albo dziewiąta lekcja i uświadomiłam sobie jak duże już widzę efekty tej pracy. Przede wszystkim zmienił się mój sposób myślenia. W szkole nie byłam w stanie zrobić fikołka, bo miałam tzw blokadę psychiczną. Nic nie mogłam na to poradzić, po prostu nie. Tutaj robię przewroty, na dodatek w powietrzu. A najlepsze jest to jaką mi to sprawia przyjemność! Czyli jednocześnie przyjemne z pożytecznym. Na pierwszych zajęciach skakałam pod sufit ze szczęścia, bo udało mi się zrobić przewrót- dzisiaj jest to tylko pewien element bardziej skomplikowanych figur. Niesamowite jak bardzo człowiek zmienia się przez zwykłe ćwiczenia.
W sobotę powinnam mieć więcej zdjęć, a tutaj link do przykładowych ćwiczeń w hamaku. https://www.youtube.com/watch?v=nqzyiHfmSBA
hej, myslalam, ze aerial hammock to jest imie :) :) :)
OdpowiedzUsuńdopiero teraz przeczytalam!
jak bede w pl na dluzej to napewno pojde!!!